Apple nakazał Telegramowi ocenzurowanie trzech kanałów, które są używane przez osoby walczące z białoruskim reżimem. Zgłoszonym powodem nakazu jest fakt, że kanały te publikują dane osobowe zidentyfikowanych przez aktywistów oprawców.

Durov’s Channel
Apple is requesting that we shut down 3 channels used by the people of Belarus to expose the identities of their oppressors. @karatelibelarusi @chatpartizan @belarusassholes Their concern is that publishing the personal information of law enforcers and propagandists may incite violence. I think …

Nakaz został po pewnym czasie doprecyzowany: Apple nie żądał usunięcia kanałów, ale tylko postów ujawniających wrażliwe dane:

Durov, założyciel Telegrama, zauważa, że dla dwóch z trzech tych kanałów to tak naprawdę równałoby się z usunięciem całego kanału, gdyż praktycznie wszystkie posty byłyby z nich wymazane.

Durov’s Channel
Apple released a statement saying they didn’t want us to take down the 3 channels run by the Belarusian protestors, but just specific posts “disclosing personal information.” This sly wording ignores the fact that channels like @karatelibelarusi and @belarusassholes consist entirely of personal inf…

Najprawodpodobniej skończy się na tym, że użytkownicy iOS nie będą widzieli tych postów, a na innych wersjach Telegrama posty będą nadal widoczne bez przeszkód.

Przy wcześniejszych nakazach cenzury ze strony Apple Telegram umieszczał notkę dla użytkowników iOS, że dana treść jest niewidoczna na tym systemie operacyjnym. Jednak spotkało się to ze sprzeciwem od Apple, które powiedziało, że Telegram nie może tak robić, gdyż takie notki są „nieistotne”.

Kiedy obywatele walczą o demokrację, Apple włącza cenzurę

Cała ta sytuacja przywodzi mi na myśl nie tak dawny temat cenzury aplikacji wykorzystywanych przez protestujących w Hongkongu. Wydaje się, że gdy tylko gdzieś na świecie obywatele walczą o swoje prawa, Apple znajduje sposób aby trochę utrudnić im życie:

Hong Kong’s protest movement keeps getting stymied by Apple
Hong Kong’s internet future hinges not only on how foreign governments react to Beijing’s moves, but perhaps far more on the policy decisions of major tech giants.

Apple często zasłania się w takich i podobnych kontrowersjach „pilnowaniem regulaminu jego usług”, ale notorycznie pokazuje, że pilnuje jej subiektywnie i stronniczo. Dlaczego nie stosuje tej stronniczości, gdy na szali jest walka o demokrację?

Decyzja o nakazaniu cenzury dziwi mnie także z powodu, że będzie ona... nieskuteczna. Kanały telegramowe można czytać także za pomocą zwykłej przeglądarki WWW, bez potrzeby instalowania dedykowanej natywnej aplikacji np. z AppStore. Wszak Apple nie weźmie się za cenzurę Internetu, prawda?  

...Prawda?

A co z Androidem?

Jeżeli nakazana przez Apple cenzura Telegrama dojdzie do skutku, użytkownicy np. systemu Android nadal będą mieli swobodny dostęp do cenzurowanych na iOS treści.

Czyli to oznacza, że androidowcy będą mogli widzieć wrażliwe dane osobowe innych osób! Czemu Google nic z tym nie zrobi? Musimy pamiętać, że Google ma mniejszą niż Apple przewagę negocjacyjną wobec twórców aplikacji na swój system.

Apple ma monopol na decydowanie o tym, jakie aplikacje mogą być instalowane na iOS, a jakie nie. Gdy Apple zwraca się do twórcy aplikacji z „prośbą” o usunięcie jakichś danych, to trochę tak jak mafiozo proszący Cię o przysługę. Odmówisz, dostaniesz kulkę w łeb (w przypadku Apple: Twoja aplikacja zostanie zdjęta z iOS i stracisz mnóstwo użytkowników).

Gdyby Google zdecydował się na wystosowanie podobnej „prośby” do twórcy aplikacji na Androida, to po jej hipotetycznym niespełnieniu i zdjęciu aplikacji z Play Store użytkownicy tego systemu operacyjnego mogliby nadal pobierać i uruchamiać tę aplikację np. ze strony producenta, bez pośrednictwa Google'a.

(Swoją drogą, osobiście podejrzewam, że za dwie, trzy wersje Androida instalowanie apek spoza Play Store będzie już bardzo utrudnione, a może nawet wprost niemożliwe bez drastycznych ingerencji w system. Powodem będzie oczywiście „bezpieczeńtwo użytkowników”.)

TL;DR: Użytkownicy Apple dostają jasny sygnał: jeżeli chcecie walczyć o demokrację, korzystajcie z Androida.